POTĘGA ROPY NAFTOWEJ

Rolls-Royce za Rolls-Roycem. Idąc spacerem z Emirates Mall na plaże w okolicy Wieży Arabów – Burj Al Arab – sześciogwizdkowego hotelu na sztucznej wyspie – widziałem ich kilkanaście. Każdy wart minimum milion złotych. W Zjednoczonych Emiratach Arabskich nie ma limitów bogactwa, a samochody jeżdżące po ulicach oddają wymiar bogactwa, jakim otaczają się mieszkańcy tego kraju.


HarJoe Ashkar – Habibet Alby / جو أشقر – حبيبة قلبي


Przywołuję w pamięci słowa ludzi poznanych na miejscu. Zaczynam notować wykorzystując przejażdżkę metrem, która z jednego końca Dubaju do drugiego zajmuje niemal 50 minut. Spoglądając przez okno perfekcyjnie płynnie poruszającego się pociągu, miasto zachwyca swym architektonicznym rozmachem. Tutaj nie ma niemożliwego. Nie ma barier i limitów. W Dubaju urzeczywistniono nie tylko świadectwo współczesnej, technologicznej perfekcji człowieka, ale też nowoczesny wymiar niewolnictwa i korporacyjnej rzeczywistości. Oto prawdziwe oblicze miasta, odarte nieco z brokatu turystycznej ulotki.

Brylanty ciężkostrawne

Łatwo zachłysnąć się złotem Dubaju, wszechobecnym blichtrem, pokusą zabawy, zakupów i wykwintnych restauracji. To miasto pochłania, pożera umysł, daje zapomnieć o prawdziwym świecie. Bo Dubaj jest tworem, jakiego nie ma pewnie nigdzie indziej na świecie. Tego miejsca nie stworzyła natura, nie dotknęła historia, nie zrodziła kultura. To olbrzymia maszyna, stworzona by ratować lokalną gospodarkę i ekonomiczne prosperity, gdy ostatnie opary, wciąż dużych jeszcze tutejszych złóż ropy naftowej, smutnie wyfruną w smog naszych miast. Miasto tak sztuczne, jak balonowa guma do żucia. Zaprojektowane przez Brytyjczyków, zbudowane przez Hindusów, zamieszkiwane przez cały świat. Dużo większe niż polska stolica. Znajdziesz tu wszystko, czego potrzebuje zachłanna dusza człowieka. Ocenisz bite wytrwale rekordy Guineesa, zobaczysz najwyższe, największe, najdroższe i jedyne na świecie. Emiraty zrobią wszystko, by ściągnąć do siebie ludzi z całego świata. O ile spełnisz oczekiwania co do koloru skóry, możesz dostać świetnie płatną pracę. Ale nie zdziw się, jeśli na koncie kolorowego kolegi z pracy, pełniącego te same obowiązki, wyląduje cztery razy niższa pensja niż na twoim. Co więcej, nikt tu nie słyszał o podatkach. Państwo jest na tyle bogate, że bez problemu utrzymuje się bez pomocy społeczeństwa. Już tylko 25% populacji stanowią rodziny, które pierwotnie wywodzą się z tutejszych ziem. Resztę sprytnie złowiono karatowym hakiem panującego tu szejka. To kraj olbrzymich nierówności. Miejsce, w którym w niewolniczych warunkach wznosisz fundamenty pięciogwiazdkowych hoteli lub spędzasz w nich frywolne wakacje życia trwoniąc pieniądze na drogie alkohole. A że w Dubaju nie ma procentów na sklepowych półkach, restauracje i puby zdobyły monopol na wieczorny szum w głowie. Jeden drink to koszt około 70-100zł.

Recesja w Dubaju

W świetlanej historii Dubaju, zaraz po czasach budowlanego boom, miasto owiały ciemne chmury. Okres światowego kryzysu ekonomicznego w latach 2007-2008, w co trudno uwierzyć, dotknął również tak bogaty Dubaj. Wstrzymano inwestycje, zbankrutowały firmy, ludzie masowo znikali z miasta zostawiając samochody z kluczykami na lotnisku. Dzień w dzień parkingi wypełniały się nimi coraz bardziej a czas pokrywał rozgrzane szyby grubą warstwą wszechobecnego tu pyłu, pustynnego krajobrazu Emiratów. Uciekali przed konsekwencjami, kredytami, uciekali, bo przecież pieniądze były powodem przyjazdu. Emiraty Arabskie były niegdyś osobnymi jednostkami, po połączeniu stały się „zjednoczone”. Dlatego wówczas Abu Dhabi (w Dubaju nie ma ropy) udzieliło pomocy Dubajowi i pomogło pozbierać się z sytuacji kryzysowej. Dubaj przetrwał gorsze momenty, choć do dzisiaj zaniechano wielu planów, m.in. budowy Dubailandu, z której pozostała tylko dumna brama wjazdowa. Inwestycja sztucznych wysp The World jest wciąż tylko opustoszałym światem sztucznie naniesionego piachu, a nabywcy nieruchomości drogą sądową otrzymali spore odszkodowania.

Dziurawe niebo

Czasy dawnej recesji pozostawiły po sobie już tylko wspomnienie w pełni zabliźnionej rany, miasto jest bowiem ciągłym placem budowy. Rzesze robotników z Indii i Pakistanu pracują 24/7 by w ekspresowym tempie wznieść kolejny drapacz chmur. Najwyższy budynek na świecie (Burj Khalifa), najwyższy apartamentowiec na świecie (musi być! – Pricess Tower) lub ten najbardziej wykręcony (Cayan Tower), w którym swoje metry kupują gwiazdy showbiznesu. Gdzie nie spojrzysz, tam plac budowy. Miasto rośnie dniem i nocą. Ograniczona długość lini brzegowej miasta sprawia, że drapacze strzeliście dziurawią poranne chmury a z inicjatywy emira Dubaju (Muhammad ibn Raszid Al Maktum) wciąż snuje się plany o kolejnych wyspach palmowych. Jedyna zrealizowana dotąd w pełni  „palmowa” inwestycja – Palm Jumeirah – pochłonęła 10 miliardów dolarów! Piasek do jej budowy wydobywano z dna oceanu, oddalonego 11km od wybrzeży Australii. Aby sztuczne wyspy zachowały swój kształt, wymywany morskimi prądami surowiec musi być regularnie dosypywany. Obecnie wyspę zamieszkuje około 120 tys. osób. Na szczycie jej falochronu znajduje się luksuoswy Hotel Atlantis, słynący z pełnych rozmachu koncertów dla 33 – tysięcznej pubiczności. Obecnie Dubaj pracuje nad budową pierwszego na świecie systemu transportu hyperloop, dzięki któremu dzieląca go odległość 160km ze stolicą kraju zostanie pokonana w zaledwie 12 min z prędkością 1200km/h.

Do not cross the line

W Emiratach panują zasady, obce nam w Europie. Damskie i męskie toalety nigdy nie znajdują się w swoim bliskim sąsiedztwie. Zarówno w metrze, jak i autobusach znajdziesz wydzielone strefy dla kobiet (usłyszałem właśnie: „Sorry, it’s only for ladies”), gdzie nie postanie męska stopa bez ogólnego oburzenia łamania przyjętych zasad zachowania. Upsss, nie wiedziałem. Na lotniskach i w centrach handlowych znajdziesz pokoje modlitewne wraz ze specjalną armaturą ułatwiającą wykonanie rytualnych obmywań, bez których nie wolno muzułmanom odprawiać zwykłych pięciu modlitw dziennych (abdest). Gdy następuje ściśle określona pora w centrach handlowych cichnie muzyka i rozbrzmiewa donośny ezan przywołujący wiernych do modlitwy.

Turbodoładowanie w standardzie

Komunikacja miejska jest tu dość uciążliwa – tak mówią mieszkańcy. Przywykliśmy do europejskiego wyobrażenia o metrze, gdzie przystanki zawsze znajdują się gdzieś w pobliżu atrakcji miasta. Wystarczy zanurzyć się w chodnik. I choć mieszkam w pięknej i bardzo nowoczesnej części Dubaju (Dubai Marina) aby dojść do metra muszę przebiec przez 11 pasów dróg (rutyna tutejszego życia, dojście do najbliższego przejścia dla pieszych wydłużyłoby spacer conajmniej dwukrotnie). Może dlatego niemal wszyscy poruszają się tu samochodami. Przy cenach litra benzyny czterokrotnie niższych niż w Polsce i wielokrotnie wyższych zarobkach, nikt nie zaprząta sobie głowy ekonomicznymi silnikami, hybrydami i zużyciem paliwa. Liczy się show, donośny warkot setek koni mechanicznych i unikalna rejestracja wylicytowana na aukcji za miliony dolarów (jak tu, za 33,4mln złotych). Ze względu na brak podatków, akcyzy i innych szarpiących europejskie portfele atrakcji, ceny samochodów są tu dużo niższe (nawet 100tys. różnicy na nowym modelu – 1 PLN i 1 AED – dirhamy – mają w przybliżeniu tą samą wartość). Dla niezmotoryzowanych i turystów, po piekielnie gorącym dojściu do bram metra oddycha się już w głównej mierze klimatyzowanym tlenem. Latem temperatury dochodzą do 45-50 stopni Celsjusza, co przy olbrzymiej wilgotności powietrza tworzy z Dubaju swoisty, miejski piekarnik. Dlatego doskonała temperatura powietrza umila podróż każdym publicznym środkiem transportu. To pierwsze miejsce na Ziemi, w którym widziałem klimatyzowane przystanki autobusowe z przesuwnymi drzwiami lub nieprawdopodobnie długi, nadziemny korytarz łączący metro i największe na świecie centrum handlowe – Dubai Mall (10 min spaceru).

Fudżajra

Fudżajra słynie z przepięknych plaż, czystej wody, morskich żółwi, raf koralowych i olbrzymich rozmiarów zbiorników ropy naftowej ciągnących się wzdłuż lokalnej drogi. Tutaj trafiają pokłady wydobywane w różnych rejonach kraju. To okno na Ocean Indyjski, przez który UAE transportuje swoją złotą ropę na świat – omijając tym samym Zatokę Perską i sąsiedztwo Iranu, będącego zagrożeniem bezpieczeństwa transportu surowca, bez którego Emiraty pozostałyby prawdopodobnie wciąż łaknącą wody pustynią.

Nieopodal pierwszego meczetu w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, w sąsiedztwie miasta, rozpościera się lina łącząca dwa drzewa. Legenda mówi, że spełniają się spisane tu marzenia. Ludzie przybywają z zakątków świata by pomóc swemu losu i na własnej skórze ocenić przychylność Boga.

Abu Dhabi

To stolica państwa i emiratu Abu Zabi, obejmującego 86% powierzchni całego kraju. Miasto położone na wyspach i stałym lądzie. To tutaj wydobywane są olbrzymie złoża ropy naftowej, na bazie których zbudowano majątek państwa.

Olbrzymią (dosłownie) atrakcją miasta, ale też świadectwem tutejszej megalomanii jest Meczet Szejka Zayeda – 22tys. metrów kwadratowych mieszczące do 40tys. wiernych, 82 kopuły (w tym największa na świecie) zwieńczone 24 karatowym złotem i największy na świecie, ręcznie tkany dywan. Całość wykonana z macedońskiego marmuru i włoskiego szkła czynią go najdroższym meczetem świata. Sam Szejk nie doczekał się zakończenia budowy, dlatego świątynia ta stała się miejscem jego spoczynku. Po zwiedzaniu meczetu udaliśmy się do restauracji Mirage zlokalizowanej nad samą Zatoką Perską. Chwilę umilał nam zachód słońca, widok na najdroższą rezydencję prezydencką na świecie (1,7mld zł) i Hotel Emirates Palace (Wikipedia: Od 2005 r. najbardziej luksusowy hotel na świecie. Koszt budowy wyniósł ponad 3 miliardy USD. Zarządza nim niemiecka sieć hotelowa Kempinski. Hotel uważany jest za jedno z najbardziej dochodowych przedsiębiorstw Zjednoczonych Emiratów Arabskich – po wydobyciu ropy naftowej).

Abu Dahbi i jej bogactwa, jako stolicy państwa, nie znają limitów próżności.

Ostatnim wieczorem spędzanym w Dubaju udałem się na urokliwy rejs po Zatoce Perskiej, poprzez Palmę Dżamira, aż pod hotel Burj Al Arab. O zachodzie, kanały prowadzące do Dubai Marina zapraszały do miasta, jak do ziemi obiecanej. Burj Khalifa, świadectwo ludzkiej inteligencji i technologicznej perfekcji świeciła na horyzoncie odbitym, miedzianym światłem słońca niczym boski kierunkowskaz do raju. A ja wciąż zastanawiałem się czy to raj… czy to tylko fatamorgana.

Wiktor
Wiktor Leśniak

Mam słabość do ładnych rzeczy, dobrych ludzi i smacznego jedzenia, toteż nie rezygnuję z niczego co dodaje życiu kolorów. Hedonizm traktuję jak lekarstwo. Przyjemność wzmaga dobre myślenie. I dobre zdrowie też! Moda, zdjęcia i podróże to mój świat - gdy tylko mogę - tam właśnie uciekam.

Related Posts
florencja florence bagno a ripoli pool party
płaszcz golf zara emporio armani okulary słoneczne srebrne buty zign spodnie cheap monday kraków nowa huta
koszula moschino płaszcz bytom spodnie cheap monday cricoteka

Discussion about this post

  1. Mr.B napisał(a):

    Przyjemna podróż po bliskim wschodzie w 10 min. Must have na mojej liście podróży. Piękne zdjęcia w zasadzie ujęcia architektury, designu i krajobrazów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *